4/28/2015

Rozdział 29

Wiem, że przerwa między nowymi rozdziałami nie zachwyca,  ale staram się jak mogę. I sukcesywnie będę dążyła do zakończenia historii.  Jak widzicie zmienił się wygląd bloga, który jest moim drugim szablonem w życiu, który zrobiłam własnoręcznie, Mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu.
Zapraszam również na drugie dramione: http://milosny-skandal.blogspot.com

Ściskam Avadka ;*

~~*~~*~~*~~


Mimo nieprzyjemniej rozmowy z Tomem pobyt w Riddle Manor zadziałał na mnie kojąco. Wszystkie wątpliwości jakie jeszcze niedawno miałam rozpłynęły się w jednej chwili, a ja przez jeden krótki moment poczułam jak do mojego serca ponownie zakrada się odrobina szczęścia. Jeśli tylko udałoby mi się pokonać Toma mogłabym mieć wreszcie szczęśliwą i kochającą się rodzinę. Skończą się ciągłe tajemnice i sekrety. Wszyscy staną się wolni i będą mieli prawo decydować o swoim własnym życiu, a co najważniejsze tliła się we mnie nadzieja, że będę mogła uratować Harry’ego przed śmiercią. Miałam dwa miesiące na intensywne przygotowania i praktykowanie czarów. Jeśli naprawdę chciałam tego dokonać to musiałam być silna i zdeterminowana , co oznaczało ciągle treningi. Z pozytywnym nastawieniem do życia zwlekłam się leniwie z łóżka i udałam do łazienki na poranną toaletę. Wreszcie ubrana i z uśmiechem na ustach weszłam do Wielkiej Sali na śniadanie.
-Cześć wszystkim – przywitałam się z przyjaciółmi zajmując miejsce tuż obok Ginny, która spoglądała na mnie swoimi zielonymi, kocimi oczamia.
-Hermiona wszystko okej ? –zapytała.
-Jest idealnie – odparłam z jeszcze większym uśmiechem i zabrałam się za jedzenie.
-Wyglądasz jakoś inaczej – nie dawała za wygrana.
-Po prostu mam dobry dzień – odparłam.
-Pogodziłaś się z Draconem?
-W pewnym sensie – wzruszyłam ramionami nie dając po sobie poznać, że temat blondyna dalej wywołuję w moim sercu ukłucie smutku – Myślę, że coś powoli zaczyna do niego docierać.
-To kwestia czasu, aż się w końcu zejdziecie.
-A jak ty się czujesz? - zmieniłam szybko temat, zanim ruda rozkręciłaby się na dobre i zaczęła wymyślać najróżniejsze scenariusze dotyczące mnie i blondyna.
-Dobrze, mały coraz częściej daje mi popalić – odparła z uśmiechem sięgając po kolejnego tosta.
Kochałam ją jak własną siostrę, a jej szczęście za każdym razem wywoływało uśmiech na mojej twarzy. Wiedziałam że zawsze stanęłaby po mojej stronie, ale czy tym razem też tak będzie? Mimo, że była moją najlepszą przyjaciółką, która wiedziała o mnie wszystko bałam się jej powiedzieć o moich planach dotyczących zbliżającej się bitwy. Nie to żebym jej nie ufała, bo wiedziałam że nigdy nie wydałaby mojego sekretu. Po prostu bałam się, że cała ta sytuacja może nas poróżnić. A mimo wszystko przez cały czas tliła się we mnie nadzieja, że ze względu na dziecko wraz z Blaisem wycofają się z wojny i nie odpowiedzą się za żadną ze stron.
Po śniadaniu udałam się na lekcję, na których po raz pierwszy w moim życiu nie umiałam się skupić i które wydawały się ciągnąć w nieskończoność. Miałam dzisiaj tyle spraw do zrobienia a tak mało czasu by to wszystko ogarnąć. Dopiero późnym popołudniem udało mi się w końcu złapać Harry'ego, który wracał właśnie z dzisiejszego treningu. Na dźwięk swojego imienia odwrócił się zabawnie marszcząc czoło, a blizna na jego czole przybrała dziwaczny kształt.
-Hermiona – uśmiechnął się na mój widok .
-Cześć Harry – odparłam z uśmiechem i przytuliłam go na powitanie – Możemy pogadać?
-Pewnie – poprawił okulary na nosie i spojrzał na mnie z ciekawością wymalowaną w oczach – O co chodzi?
-Nie tutaj.
Pociągnęłam go za rękę i weszłam do pierwszej lepszej, opustoszałej klasy. Kiedy zabezpieczyłam całe pomieszczenie rzucając zaklęcie wyciszające usiadłam na jednej z ławek tuż obok chłopaka, który przyglądał mi się z zamyśloną miną.
-A więc o co chodzi?
-Wiesz już jak chcesz zabić Voldemorta?
-Co? - zamrugał kilka razy zaskoczony.
-Masz jakiś plan? Pomysł? Cokolwiek..
-Ty tak na poważnie? - przyglądał mi się uważnie.
-A wyglądam na taką co by żartowała?
-Ale dlaczego? Przecież jesteś... nic nie rozumiem – zdezorientowany przeczesał swoje kruczoczarne włosy.
-To trochę skomplikowane – odparła na chwilę zawieszając głos – Nie jetem jego córką – kiedy widziałam, że chłopak chce mi zadać kolejne pytanie uprzedziłam go – To trochę skomplikowane.. Po prostu mi zaufaj, proszę.
Przez dłuższą chwilę panowała między nami cisza.
-Może to głupie z mojej strony, ale nigdy nie przestałem ci ufać Hermiono – odparł Harry przerywając ciszę.
Na dźwięk ego słów poczułam jak oczy zachodzą mi łzami, otarłam je wierzchem dłoni i przeszłam do sedna sprawy. Przez następne dwie godziny omówiliśmy kilka strategi, które mogłyby się sprawdzić i raz na zawsze zgładzić Voldemorta.
-Umówię nas na jutro z James'em nie mamy czasu do stracenia - odparłam wychodząc z sali.
-On nim jest prawda?
Spojrzałam na niego zdezorientowana.
-James jest twoim ojcem – sprostował swoje pytanie.
-Dobrej nocy Harry – odparłam na pożegananie i pocałowałam go w policzek.
Nie czekając na odpowiedź oddaliłam się w stronę lochów.

***

Czekałem dobre dwie godziny, zanim drzwi od sali w której Hermiona była z Potterem ponownie się otworzyły. Po pożegnaniu szatynki ze złotym chłopcem odczekałem jeszcze chwilę upewniając się, że jest już daleko po czym wyszedłem zza rogu.
-Potter – zawołałem do chłopaka, który odwrócił się w moją stronę.
-Czego chcesz Malfoy? - odparł beznamiętnie, ledwo na mnie spoglądajć.
-Mam pewną propozycję.
-Skąd pewność, że będę nią zainteresowany?
-Chodzi o Hermionę – odparłem z satysfakcją wymalowaną na twarzy, spoglądając na Pottera, który spoglądał na mnie z zainteresowaniem.
-O co chodzi?
-Chcę żebyś pomógł mi udowodnić, że to Weasley za wszystkim stoi.
Czarnowłosy wywrócił oczami.
-Tu nie ma co udowadniać Malfoy – odparł po chwili,a w jego głosie dało się usłyszeć nutkę oburzenia – Na prawdę jesteś na tyle ślepy, żeby potrzebować potwierdzenia?
-Chcę to usłyszeć od niego, zanim zamienię jego rudą, świńską buźkę w miazgę.
-Dobra – odparł po dłuższym zastanowieniu – Ale robię to tylko i wyłącznie dla Hermiony.
-Świetnie.
-Co mam robić?
-Czekałem na to pytanie Potter – uśmiechnąłem się chytrze i zacząłem mu wyjaśniać jego część planu.

Zadowolony z siebie wróciłem do salonu wspólnego ślizgonów i zająłem swoje ulubione miejsce, którym był fotel w tylnym, lewym rogu salonu, z którego miałem idealny widok na wszystko co się wokół mnie działo. Ze wszystkich osób znajdujących się w pomieszczeniu interesowała mnie tylko jedna – Hermiona. Siedziała na wygodnej miękkiej kanapie tuż naprzeciwko kominka, całkowicie pochłonięta książką którą właśnie czytała. Od czasu do czasu na jej malinowych ustach pojawiał się delikatny uśmiech . Tak bardzo mi jej brakowało, mimo że starałem się tego przed nikim nie okazywać, tęskniłem za nią, za jej uśmiechem kierowanym w moją stronę, za jej szczerym śmiechem, którym tak łatwo zarażała ludzi. Tęskniłem za tymi długimi, nocnymi rozmowami. Bez niej nie byłem sobą, a żadna inna dziewczyna nie była w stanie w żadnym stopniu wypełnić pustki, jaką po sobie zostawiła.
W głowie ciągle dudnio mi tylko jedno zdanie „Na szanse trzeba sobie zasłużyć”
Zrobię wszystko, żeby tak się stało...

***

Następnego dnia wstałam przepełniona pozytywną energią. Dzień mijał mi nie ubłagalnie szybko, zanim się obejrzałam siedziałam już przy stole ślizgonów pochłaniając sporą porcję objadu. Musiałam nabrać sił przed dzisiejszym treningiem z Jamesem i Harrym. Po obiedzie jak burza popędziłam do biblioteki odrobić wszystkie zadane nam tego dnia prace domowe po czym skierowałam się w stronę prywatnych komnat Jamesa. Zapukałam do drzwi i nie czekając na zaproszenie weszłam do środka. Jamesa zastałam tam gdzie się tego spodziewałam – siedział przy swoim biurku, pochylony nad esejami, których sprawdzanie zajęło mu pewnie większość popołudnia.
-Cześć – przywitałam się i zajęłam wolny fotel tuż naprzeciwko biurka.
-Jak się czujesz? - spojrzał na mnie odrywając wzrok od sterty pergaminu znajdującej się przed nim.
-Jakoś leci – odparłam z uśmiechem - Chciałabym mieć to wszystko za sobą
-Ćwiczenia? - na jego ustach pojawił się łobuzerski uśmiech – Nawet jeszcze nie zaczęliśmy.
-Wojne – odparłam.
James wstał i kucnął przede mną, spoglądając na mnie z troską.
-Nie chciałbym żebyś się niepotrzebnie narażała – odparł – Zgodziłem się na te ćwiczenia tylko ze względu na to aby się upewnić, że w razie zagrożenia będziesz umiała się obronić.
Mimo, że ufałam temu mężczyźnie nie potrafiłam mu powiedzieć, o moich planach dotyczących zbliżającej się bitwy. Byłam przekonana, że jeśli tylko by się dowiedział to z pewnością za wszelką cenę próbowałby mnie powstrzymać. Zresztą pewnie nie tylko on...
Naszą rozmowę przerwało ciche pukanie do drzwi, a parę sekund później do pokoju wszedł Harry.
-Skoro jesteśmy już w komplecie to możemy od razu przejść do ćwiczeń – James podał Harry'emu ręke na powitanie, którą ten niepewnie uścisnął.
Ku mojemu zdziwieniu spędziliśmy u Jamesa zaledwie trzy godziny. Przypominaliśmy i ćwiczyliśmy podstawowe zaklęcia obronne bez których pewnie nie przeżylibyśmy pierwszych pięciu minut bitwy. James okazała się być naprawdę dobrym i przede wszystkim cierpliwym nauczycielem. Wyjaśniał i tłumaczył wszystko ze spokojem godnym podziwu. Mimo, że trening nie był męczący to do pokoju wspólnego ślizgonów wróciłam zmęczona, marząc jedynie o ciepłej kąpieli i miękkim łóżku, które przyniesie ukojenie po ciężkim i pracowitym dniu.
Kolejne dni wyglądały niemalże identycznie, śniadanie, lekcje, obiad, biblioteki i wieczorne treningi z Jamesem. Z dnia na dzień nasze ćwiczenia przechodziły na coraz to bardziej zaawansowany poziom. Nie było tak łatwo jak za pierwszym razem, a niektóre zaklęcia wymagały większego wysiłku i koncentracji.
Dochodziła północ kiedy weszłam do pokoju wspólnego ślizgonów. Wokół panowała kompletna cisza, wszyscy już spali – z wyjątkiem jednej osoby, która siedziała na kanapie i beznamiętnym wzrokiem wpatrywała się w wesoło trzaskający ogień w kominku.
-Ginny? - podeszłam do przyjaciółki i usiadłam obok niej – Wszystko w porządku?
-Blaise chce żebyśmy uciekli tuż przed bitwą – spojrzała na mnie smutnym wzrokiem – Chce zapewnić bezpieczeństwo mi i naszemu dziecku.
-Wahasz się?
-Nie.
-To czemu jesteś smutna?
-Nie chcę cię tutaj zostawiać samej.
-W twoim stanie i tak mi w żaden sposób nie pomożesz Ginny – uśmiechnęłam się do niej pokrzepiająco – Najważniejsze, żeby tobie i dziecku nic nie było. A o mnie martwić się nie musisz, jakoś sobie poradzę.
-Odezwiesz się od razu jak będzie po wszystkim?
-Masz moje słowo – przytuliłam ją mocno.
W głębi duchu czułam się szczęśliwa na myśl, że Blaise okazał się tak wspaniałomyślny i wyprzedził mój pomysł, którego jeszcze nie zdążyłam sama zrealizować.
-Boje się – odparła Ginny po dłuższym czasie.

Ja też – pomyślałam.

19 komentarzy:

  1. Rozdział czytałam rano- byłam na telefonie przed szkołą i nie mogłam zobaczyć grafiki ;oo (ale o tym później, bo inaczej totalnie zapomnę o notce)
    A więc przejdźmy do rozdziału :D :
    Harry.. Merlinie, cieszę się, że zostawiłaś go takim, jaki jest- ciepłym, wyrozumiałym przyjacielem <3
    Ginny... niech wyjedzie. Niech stąd ucieknie z Blaise'm. Niech będzie bezpieczna z dzieckiem (ale nie waż się Blaise'owi coś zrobić! :D )
    Dramione... no troszkę mi to tutaj zaginęło, ale takie rozdziały są potrzebne, aby było go jeszcze więcej <3 (a tak ogólnie to kto Ci mówi, że masz mało Dramione? dziewczyna, która ma go o połowę mniej ? :))
    Rozdział wydaje mi się być trochę krótki, ale mogą takie być, jeśli tylko będą szybciej :D Na Miłosny Skandal też czekam ;')
    I tak oto szybko przeszliśmy do szablonu. NO PO PROSTU ON ZACHWYCA!! :D Boskie kolory, ich zdjęcia po bokach, układ zamknięty....(czyli mój ukochany).. jeśli Ty go zrobiłaś to proszę.. nie, błagam! Zrób mi też jakiś :') Nic dodać, nic ująć. Cudo *-*
    Czekam na kolejną notkę tu i na Miłosnym Skandalu.
    Bella Noxis.
    http://dramione-miaa.blogspot.com/
    P.S. Przepraszam, za nieskładność, ale oglądam "Szkołę" i się po prostu skupić nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę obiecać, że nikomu się krzywda nie stanie ;D
      Wiem, że Dramione zaginęło ale postaram się w najbliższym czasie skupić się wyłącznie na tej dwójce.
      Dziękuje bardzo ;) i z wielką przyjemnością mogę też zrobić szablon dla Ciebie ;)

      Usuń
  2. Nareszcie!
    Z utęsknieniem czekałam na kolejny rozdział ^^
    Doczekałam się! :D
    Rozdział jest świetny, jednak tak jakoś szybko go przeczytałam, zdecydowanie za szybko...
    A teraz przejdźmy do szablonu...
    Cudowny! Prześliczny!
    I jeszcze sama go wykonałaś *_*
    Umarłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, bo był zdecydowanie za krótki a chciałam coś dodać po tak długiej nieobecności ;)
      Pierwszy był niewypałem ale teraz z obecnego szablonu jestem strasznie zadowolona ;)

      Usuń
  3. Cudowny rozdział ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy4/29/2015

    No wreszcie się doczekałam nowego rozdziału :) Notka super! mam nadzieje że uda im się pokonać voldemorta i że Ginny i Blaise bezpiecznie przeczekają wojnę
    Pozdrawiam i weny życzę :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się jeszcze może wydarzyć ;D Mam nadzieje, że uda mi się was wszystkich zaskoczyć.

      Usuń
  5. Booksreader1234/30/2015

    Tak naprawdę dopiero wczoraj zaczęłam czytać "Wspomnienia Śmierciożercy", ale już pokochałam tego bloga i nie mogę doczekać sie momentu, w którym Draco i Hermiona się pogodzą<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy ;) Nowy czytelnik to kolejny uśmiech na mojej twarzy ;)

      Usuń
  6. Cudny rozdzial!
    Szybko dodaj nexta :)

    miniaturki-hp-hogwart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć! Dopiero dzisiaj zaczęłam czytać twojego bloga i jak widzisz również dzisiaj go skończyłam. Jest po prostu świetny! Masz cudowny pomysł i cieszę się że chcesz to kontynuować. Weny i czasu życzę, oraz zapraszam do siebie hermiona-granger-lamour-est-difficile.blogspot.com Dopiero zaczynam. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wpadnę jak tylko dokończę rozdział na moim drugim Dramione ;)

      Usuń
  8. Szalon jest cudowny!
    Rozdział też mi się podoba. Zostaje czekać na punktów kulminacyjny. Czekam również na Miłosny Skandal. Mam nadzieję że niedługo się tam coś pojawi :)
    A.N

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! nie mogę się doczekać dalszego ciągu :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Merlinie, już same wzmianki o bitwie napawają mnie lękiem. Chyba bym nie przeżyła jej nieszczęśliwego zakończenia, dlatego liczę na Twoją wspaniałomyślność :D
    Rozdział oczywiście mi się podoba. Draco w końcu gada z sensem i mam nadzieje, że wszystko pójdzie po jego myśli, bo w końcu nie tylko on na tym skorzysta.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń